02 października 2026

 Asfalt się mieni w blasku poranka,

Zostawiam w tyle codzienny szum słów,
Droga przede mną, czysta jak kartka,
Wiatr cicho śpiewa melodie z moich snów.
Nie mam bagażu, portfela ni mapy,
Jadę przed siebie, gdzie niesie mnie wzrok.
Zostawiłem za sobą przeszłości pułapki,
W nieznane śmiało dziś stawiam swój krok.
Wokół mnie przestrzeń, wolność i cisza,
W której nareszcie własny głos słyszę.
Nikt mnie nie pyta o drogę czy cel,
Gdy mgła opada z przydrożnych drzew.
Mijam doliny, kręte rzeki, i Lasy,
Wiatr chłodzi moją wolną twarz.
Nie będę zmieniał obranej trasy,
Gdy wkoło mnie pięknieje czas
Mijam wszystko, zostawiam cierpienie
Słońce na twarzy maluje swój ślad.
Piękne jest moje dzisiejsze milczenie,
Gdy sam ze sobą podbijam ten świat.
Niczego mi nie żal, nikogo nie gonię,
Przeszłość odcięta jak metka od ubrań.
Teraz swoje życie mam we własnej dłoni,
Ciesząc się chwilą, wszystkich poranków.
Świat jest tak wielki, a ja taki mały,
Jednak to we mnie jest teraz ten raj.
Wszystkie dylematy gdzieś odleciały,
Gdy wchodzę cicho w  nieznany kraj.
Jadę przed siebie, szczęśliwy i czysty,
Droga mnie tuli do swego tła.
Los mój jest jasny i oczywisty:
Samotny wędrowiec, co wolność swą ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę podpisujcie się......

Archiwum bloga