26 maja 2026

 (niech ta noc będzie nasza)


Tylko ty i ja

i cisza między słowami

Palce splątane w dłoniach

Bo miłość jest między nami


Chodź, przytul mnie mocniej

niech świat odpłynie dziś

Masz w oczach taki spokój

że chcę w nim zostać i żyć


Twoje serce bije przy moim

tak równo i tak blisko

Jakby noc sama szeptała

że już mamy wszystko

(że już mamy wszystko)


 Na podwórku wciąż ten sam cień

Na furtce rdza i dom stary

Uśmiech miał prosty,  sens

A teraz cisza chodzi i brak wiary 


W kieszeni noszę garść dawnych dni

I żółty liść, co spadł za wcześnie

Pytam noc, gdy nie mogę spać

Czy tamten czas jest gdzieś jeszcze.  



Na stole stała herbata, za oknem mrok

Na krześle dzień, co dawno zgasł

Matka wołała: ("wróć synku wróć" )

A wiatr jej głos po łąkach niósł


I tylko zdjęcia, blady znak

Z twarzą, co znał każdy mój strach

Czy ktoś dziś umie znaleźć ślad żeby serce przestało  łkać



Zawsze gdy wracam w tamten czas 

Serce rozdziera, wspominając mile 

Z bagażem doświadczeń i podartych dni 

Czy znajdę tamte szczęśliwe chwilę



Czy jest gdzieś taki świat

Bez bólu i bez łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Że człowiek, (człowiekiem jest)


Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie pęka głos

Gdzie można wstać bez smutku

I znów uwierzyć w los



Czy jest gdzieś taki świat

Bez bólu i bez łez

Gdzie słońce zawsze grzeje

A serce nie zna burz

Gdzie każdy dzień to cud

A nocą gwiazdy lśnią

Gdzie miłość trwa wiecznie

I nikt nie wyprosi na stąd



Czy jest gdzieś takie miejsce

Że człowiek człowiekiem jest

Gdzie dobroć wciąż zwycięża

A zło odchodzi w cień

Gdzie uśmiech na twarzy

Nie jest tylko maską

Gdzie prawda ma siłę

A kłamstwo jest (porażką) 



Czy gdzieś jest takie miejsce 

Szczęśliwe i bez wad

Gdzie jest taka kraina

Na którą nas będzie stać


 Idę przez puste dni

Z garścią starych zdjęć

Na dłoniach mam kurz i czas

A w sercu cichy lęk


Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem jest

Poprowadź mnie tam

Choćby jeden krok

Bo sam już nie umiem

Udźwignąć tego rok

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem jest


W kieszeni trzymam żal

Jak kamień pośród dni

A mimo tylu ran

Wciąż chcę do kogoś iść

Nie po cud, nie po znak


Jeśli tam istnieje brzeg

Gdzie milknie stary strach

Jeśli tam można wstać

I nie oglądać łez w ścianach

To weź mnie za ten cień

Co jeszcze wierzyć chce

Bo serce, choć tak zmęczone

Nadal szuka mnie



Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem jest

Poprowadź mnie tam

Choćby jeden krok

Bo sam już nie umiem

Udźwignąć tego rok

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem jest



A jeśli nie ma drzwi

To pokaż mi choć próg

Gdzie można zrzucić wstyd

I oddać dawny chłód


 Czy jest gdzieś taka planeta

Gdzie słońce zawsze świeci jasno

Gdzie deszcz to tylko melodia lekka

Gdzie każda chwila to szczęście własne




Czy jest gdzieś taka dolina

Gdzie wiatr szepcze same dobre słowa

A każda myśl to perła jedyna

Każdy dzień to nadzieja nowa



Jeśli tam kiedyś dojdziesz,

zostaw dla mnie znak.

Może w progu, może w śnie,

może w gałęziach jabłek tak.

Niech mnie poprowadzi głos,

co nie boi się drżeć.

Bo jeśli istnieje taki brzeg,

to chcę tam z tobą przejść.



Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem, człowiekiem jest

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie serce nie zna ran

Gdzie wracam bez strachu

I w nim nie jestem sam



Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem, człowiekiem jest

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie serce nie zna już ran

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie wracam, i nie jestem sam



Ja niosę  stracone lata

Co pękły jak cienkie szkło

I imię, co siedzi w pamięci

Gdy wiatr przegania mrok


Imię było normalne 

Lecz miłości była wielka 

I gdzieś to wszystko uciekło 

Miłosna  poniewierka



Widziałem tyle dróg

I tyle pustych rąk

Że teraz chcę już tylko

Nasz osobisty krąg



Jeśli to tylko sen

Niech trwa, niech trzyma mnie

Bo na tej długiej ziemi

Za często gubię się

A kiedy świt się skrada

Przez szczelinę w drzwi

To chcę, byś była przy mnie

Jak dawniej, blisko, (jak dziś)



Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem, człowiekiem jest

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie serce nie zna już ran

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie wracam, i nie jestem sam



Może to w twoich oczach

Może w zwykłym słowie

Może w tym jednym geście

(Ja już mam zamęt w głowie)



Jeśli gdzieś jest ten brzeg

To prowadź mnie bez dróg

Bo jestem już zmęczony

I tak mi ciężko dłużej tu



Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem, człowiekiem jest

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie serce nie zna już ran

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie wracam, i nie jestem sam


 Czy jest gdzieś taka planeta

Gdzie słońce zawsze świeci jasno

Gdzie deszcz to tylko melodia lekka

Gdzie każda chwila to szczęście własne



Czy jest gdzieś taka dolina

Gdzie wiatr szepcze same dobre słowa

Gdzie każda myśl to perła jedyna

Gdzie serce zawsze ma dom od nowa



Czy jest gdzieś taki świat

Bez bólu i bez łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Że człowiekiem. człowiekiem jest




Na stole stygnie chleb,

a w oknie drży deszcz.

Twoja filiżanka stoi tu,

jakbyś miał wrócić jeszcze dziś.

W kieszeni trzymam dzień,

co pękł mi na pół.

I tylko dom pamięta,

jak cicho odszedł ból.



Na schodach skrzypi czas,

pod butem stary kurz.

Wieszakiem milczy płaszcz,

co czekał tyle już.

Na zdjęciu śmiejesz się,

jakby nic nie zgasło.

A ja wciąż pytam noc:

czy wszystko tak po prostu?


Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem, człowiekiem jest

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie serce nie zna ran

Gdzie wracam bez strachu

I znów mam swój dom



Jeśli tam kiedyś dojdziesz,

zostaw dla mnie znak.

Może w progu, może w śnie,

może w gałęziach jabłek tak.

Niech mnie poprowadzi głos,

co nie boi się drżeć.

Bo jeśli istnieje taki brzeg,

to chcę tam z tobą przejść.



Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez

Czy jest gdzieś takie miejsce

Gdzie człowiekiem, człowiekiem jest

Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie serce nie zna ran

Gdzie wracam bez strachu

I znów mam swój dom




 Czy jest gdzieś taki świat

Gdzie nie mam bólu ani łez
Czy jest gdzieś takie miejsce
Gdzie człowiek dla człowieka jest
Ja niosę w sercu ślad
Po dniach, co wziął mi sen
I pytam cicho znów
Czy taki dom ma sens


Na starych progach dni
Został mi pył i kurz
I twarz, co patrzy w dal
Jakby szukała mórz
W kieszeni mam twój głos
Jak mały, ciepły znak
Że może jeszcze gdzieś
Nie wszystko boli tak


Czy jest gdzieś taki świat
Gdzie łzy nie znają mnie
Czy jest gdzieś takie miejsce
Gdzie dobro rodzi się
Czy jest gdzieś taki świat
Gdzie serce wraca wprost
Gdzie człowiek dla człowieka
To więcej niż tylko los


Czy jest gdzieś taki świat
Gdzie łzy nie znają mnie
Czy jest gdzieś takie miejsce
Gdzie dobro rodzi się
Czy jest gdzieś taki świat
Gdzie serce wraca wprost
Gdzie człowiek dla człowieka
To więcej niż tylko los

 Ludzie co się z wami stało 

Każdy sobie wszystkim mało 
W oczach żółć a na ustach piana 
I komuś bez potrzeby zadana rana 
Dlaczego tak wszystkim wam odjebało 
Śmiech jak gwóźdź wbity w czyjeś ciało 
Piana i jad potem wyrok za to 
Każdy chciałby rządzić 
Każdy chce być sarmatą 


Dlaczego ciągle warcicie na siebie 
Jakby tu chodziło o niebo i piekło 
Drobne słowo a krew wam się waży 
Jakby życie wam uciekło 
Do ciebie to mówię i do ciebie też 
Patrzysz w szybę i widzisz wroga 
A to tylko twoja twarz jest 
Zakochana w sobie pycha sroga 
Ludzie do cholery co się z wami stało 
Czy wasz serca nie bolą 
Wszystkiego wam mało 
Wolicie wszystkich gryźć niż podejść blisko 
I powiedzieć ja już nie chcę tej wojny pieprzyć to wszystko 

Dlaczego tak wszystkim wam odjebało 
Każdy krzyczy, nikt nie słucha wokoło 
A potem się stało 
Obudźcie się wreszcie 
Do ciebie to mówię i do ciebie też też 
Bo zło nigdy zła nie pokonało 
Zło rodzi zło i zabijanie 
Więc przemilszcie jeszcze 
Bo coś gorszego się stanie 
 

04 maja 2026

 Życia nie dostałeś na zawsze 

Jesteś tu tylko na chwilę 

Więc przeżyj je mądrze 

Niby nic, ale aż tyle


Nie masz wieczności na dłoni

Tylko oddech i kilka dróg

Każdy ślad na twojej drodze 

Szybko zmyje życia trud


Patrzysz w okno, jak dnia ubywa

Jak się kruszy słońca blask

Tam czeka dom bez powrotu

A czas nie poczeka-(nie wróci brzask)


Życia nie dostałeś na zawsze

To jest dar, nie studnia bez dna

Jesteś tu tylko na chwilę

Jak deszcz, co po szybie gna


Więc nie marnuj słów na pustkę

Nie odkładaj czułości na jutro

Bo gdy serce robi się ciężkie

Jutro już może być za późno



Życia nie dostałeś na zawsze

Jesteś tu tylko na chwilę

Więc przeżyj go mądrze

Bo nikt za ciebie go nie przeżyje


Życia nie dostałeś na zawsze

Nie oddawaj dni bez sensu

Jesteś tu tylko na chwilę

Więc zaufaj swojemu sercu



Niech zostanie po tobie ciepło

Niech zostanie czyjś spokojny sen

Jedno dobre, prawdziwe spojrzenie

Mówi więcej, niż tysiąc przekleństw i łez


Kiedy noc przygasi ci twarz

Kiedy zgaśnie kolejny dzień

Pomyśl tylko, czy żyłeś naprawdę

Czy tylko obok własnych miejsc



Masz tylko ten oddech

i każdy kruchy dzień

Nie trzymaj go w kieszeni

jak drobnych, ani zdjęć


Każdy krok jest liczony

każdy cień ma swój sens

A serce bije cicho

jakby znało swój kres


Patrz, jak w dłoni się rozsypało,

to co miało być wieczne

I nagle zwykły poranek

robi się ostateczny



Nie pytaj, kto ci odda to,

co minęło już

Nie ma drugiej próby

ani cofniętych słów


Kiedy cichnie śmiech 

a dom zostaje sam

Zostaje tylko prawda

Bo ciebie już nie ma tam 


Więc nie marnuj, czasu na ciszę

tych chwil, (co chcą być tłem)

Bo życie nie poczeka

nie wróci (żaden dzień)



Życia nie dostałeś na zawsze

Jesteś tu tylko na chwilę

Więc przeżyj go mądrze

Bo nikt za ciebie go nie przeżyje


Życia nie dostałeś na zawsze

Nie odda ci go czas

Więc kochaj dziś mocniej

I nie odkładaj na zaś 


Życia nie dostałeś na zawsze

To płomień, (nie skarb w szkle)

Więc przeżyj go mądrze

Bo kiedy zgaśnie, zostaje tylko sen


(Tylko sen)


19 kwietnia 2026

 Mam dosyć wszystkiego

Co miało być sensem

Tych mądrych cytatów 

Co stały się przekleństwem


Mam dosyć zachwytów 

I waszego pieprzenia

Cholernych hipokrytów

Grających na uczuciach, mojego istnienia 


Mam dosyć żalów 

Nie szczerych wypowiedzi 

Pieprzonych balów 

I tej licznej gawiedzi 


Mam dosyć piękna

Co gryzie mnie w oczy

I fałszywej prawdy

Która miała zaskoczyć



Mam dosyć podchodów

Rozmów naokoło

Tej sztucznej uprzejmości 

na każde moje słowo 


Mam dosyć litości

Co patrzy z wysoka

Nie chcę jałmużny jak rzuconych kości

A wasze pochwały to pustka głęboka 


Mam dosyć żywych

Co chodzą jak cienie

I martwych wspomnień

Co wracają w nocy


Życie na siłę też mam dosyć

I tego

Że ciągle mam wstawać 

I

Znów się podnieść



Mam dosyć wszystkiego

Aż boli mnie gardło

Krzyczę do ściany

Bo wszystko przepadło


Jeśli mam utonąć

To w swoim milczeniu

Nie w waszych planach albo sumieniu


Mam dosyć wszystkiego

Aż braknie mi tchu

Nie chcę pocieszeń, złotych myśli, mądrych słów


Zanim mnie zgasicie

Spalę ten most

Mam dosyć wszystkiego

Mam dosyć

Dość

 Gdzie dziewczęta z tamtych lat

Z warkoczami aż po pas

Z tamtych zdjęć

Co leżą w szufladzie

To nie my, tam nie ma nas


Gdzie te głosy z potańcówek

Ta muzyka w cichą noc

Gdzie są nasze piękne serca

Kto jeszcze pamięta.

Zapach chleba, "ukochanej babci spracowane ręce" 



Gdzie się podział mój ukochany

Stary świat,  tyle pięknych radosnych chwil.

Gdy dziadek budził nas o świcie.

A jakie pięknie mieliśmy sny


Gdzie te listy

Które sercem były pisane 

I te rumiane policzki 

Gdy pod pierzyną były czytane.

Teraz

Jakoś to wszystko jest nie tak

Wszystko inaczej 

"Miłości brak" 



Gdzie się podział mój ukochany stary świat

Z matczynych dłoni

Z ojca ust

Idzie siostra była siostrą, a bratem był brat.



Tyle dróg przeszliśmy przez ten czas

Dzisiaj tyle ludzi, a jesteśmy sami

Deszcz bardziej mokry 

Gdzieś zniknął nasz las



Gdzie się podział mój ukochany stary dom

Imię zapisane na szybie

W świetle z dwóch stron

Tak na chwilę jeszcze raz, zatrzymać tamten czas 




Zobaczyć

Stary dom.

Przyjaciół sprzed lat. 

Ocalmy chociaż trochę 

Tego co było kiedyś w nas

Radość 

Miłość 

Szacunek

Archiwum bloga