27 czerwca 2026

 Wracam do miejsc, gdzie czas się zatrzymał,

Gdzie stary płot wciąż tuli się do drzew.
Już nie pytam, czyja to była wina,
I nie budzi we mnie żalu ptasi śpiew.
W moim kubku parzy się nowa chwila,
Ciepły napar z ciszy i przebytych dróg.
Przeszłość była głośna, lecz już odpływa,
Zostawiając czysty, nieznany mi próg.
Nie mam już w kieszeniach kamieni z porażek,
Rozsypałem lęki na znajomy wiatr.
Mniej mam dziś złudzeń, więcej czystych zdarzeń,
Choć tak bardzo zmienił się ten wokół świat.
Bo życie to płomień, co pali się cicho,
Nie potrzebuje krzyku, by rozjaśnić mrok.
I choćby jutro miało przyjść licho,
Ja dzisiaj robię ten spokojny krok.
Więc przytulę wieczór, co opada na dom,
Zgasiłem już radio, co grało mój ból.
Teraz wiem, ile waży ten ludzki ton,
Gdy zamiast korony wybierasz swój stół.
Spójrz w moje oczy, są trochę starsze,
Lecz nie ma w nich strachu przed nadejściem mgły.
To, co było trudne, minęło na zawsze,
Teraz piszę nowe, bezpieczniejsze sny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę podpisujcie się......

Archiwum bloga