02 października 2026

 Siedzę na rozstaju dróg,

Wiatr tarmosi stary płaszcz.
Pył osiada u mych nóg,
W górze krzyczy czarny ptach.
Cztery strony, cztery sny,
Każda ścieżka kusi czymś.
W oczach lśnią niepewne łzy,
Jak mam dalej w świecie iść?
Prawa droga w słońcu lśni,
Obiecuje łatwy zysk.
Zamknie jednak ważne drzwi,
Zgasi prawdy wolny błysk.
Lewa strona tonie w mgle,
Chowa w mroku stromy stok.
Może tam odnajdę cię,
Gdy uczynię pierwszy krok?
Trzecia ścieżka wiedzie w las,
Gdzie ucichnie ziemski szum.
Tam zatrzyma się mój czas,
Z dala od krzykliwych tłumów.
Czwarty szlak zarośnięty jest,
Nikt nie chodził po nim lat.
To dla serca trudny test,
Tam się kończy znany świat.
Zegar bije w piersi mej,
Czas ucieka, goni noc.
Zimny wieczór niesie chłód,
Gwiazdy tracą swoją moc.
Popchnął mnie nieznany zew,
W dziki i nieznany las.
Wokół szumi mądrość drzew,
To tą drogą pójdę raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę podpisujcie się......

Archiwum bloga