22 sierpnia 2026

 Zapada zmrok, wchodzimy w wielką ciszę,

Cień rzuca świat na zmęczone twarze.
Szept wiatru w liściach powoli usłyszę,
Gdy gasną gwiazdy i ludzkie ołtarze.
Niech noc utuli wszystkie nasze troski,
Odetnie lęki od rannego brzasku.
Zostawi w sercu tylko spokój boski,
Ukryje myśli w księżycowym blasku.
A sen te troski niechaj ukołysze,
Zamknie w szufladzie minione godziny.
W gęstniejącej mgle, co świat wokół pisze,
Znikną na chwilę powody do winy.
Srebrzysty tuman nad ziemią się kładzie,
Zasypia rzeka i ptak na gałęzi.
W tej tajemniczej, wieczornej naradzie
Nic już wolności naszej nie uwięzi.
Odpływa statek w głąb ciemnego morza,
Zabiera ciężar, co gniótł nas za dnia.
Zanim zabłyśnie purpurą ta zorza,
Światło latarni samotnie w mroku drga.
Jak co dzień ranek wychodzi zza nocnej zasłony,
Świt budzi ziemię do nowego życia.
Promień poranka, w rosie zanurzony,
Odkrywa piękno, co było do ukrycia.
I nowa siła w naszych sercach bije,
Gdy blask rozprasza minione ciemności.
Każda nadzieja w nas na nowo żyje,
Gotowa przyjąć dar czystej radości.
Z uśmiechem witam ten dzień narodzony,
Zostawiam w tyle to, co noc zabrała.
Świat błękitami znów jest wypełniony,
A dusza lekka, jakby ptakiem się stała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę podpisujcie się......

Archiwum bloga