Znów budzi mnie szary świt
Ten sam sufit
Który widzę
W lustrze oczy trochę starsze
Ale w środku jeszcze żyję.
Gdy powiedziałem
Wszyscy krzyczeli „nie dasz rady”
Dziś ich głosy tylko szum
Układam z porażek swoje schody
A każdy stopień to jakiś ból
Przestałem zbierać wszystkich żale
Nie chcę litości, i waszej dobroci
Wolę popękać na swoich warunkach
I z mojej drogi już nikt mnie nie zawróci
Bo gdy rano wstaję
Wiem że to ja
Piszę dalszy ciąg swoich lat
Choć o mnie zapomniał świat
Moje serce moje życie (moja gra)
Cały czas idę przed siebie
Chociaż w oczach mam strach
Nie chcę budzić waszego współczucia
Chcę zmienić swoje życie, więc nie patrzcie się tak
Chociaż tak mocno kochałem
Cały czas jestem sam
Przy pustym talerzu, starym kubku
W których ciągle widzę niedopity czas
Miłość jak ciche radio
Gra gdzieś głęboko we mnie
Czasem chcę ściszyć serce
Żeby to wszystko wyszło ze mnie
Gdy każdego dnia się podnoszę
Z tych pogiętych
Długich dni
Jeśli mam tu kogoś mieć przy sobie
To najpierw muszę zapomnieć te przeklęte sny(sny) (sny)
Uwierzyć w siebie i nie uciekać
Niech się pali we mnie żar
Chociaż świat się nie chce do mnie przytulić
To ja się do niego przytulę, choćby sam
Cały czas przed siebie będę szedł
Krok po kroku, chociaż ból odbiera mi głos
Bo wiem że moje łzy wsiąkniente ziemię
Nie poszły na marne, odmienią mój los(los) (los)
Już nie patrzę na ludzi i ich spojrzenia
To za krótki czas
Bo to moje łzy, to moja ziemia
A na niej wyrosną moje sny
Albo moje przeznaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę podpisujcie się......