10 kwietnia 2026

 Znów budzi mnie szary świt

Ten sam sufit

Który widzę

W lustrze oczy trochę starsze

Ale w środku jeszcze żyję.


Gdy powiedziałem


Wszyscy krzyczeli „nie dasz rady”

Dziś ich głosy tylko szum

Układam z porażek swoje schody

A każdy stopień to jakiś ból



Przestałem zbierać wszystkich żale

Nie chcę litości, i waszej dobroci

Wolę popękać na swoich warunkach

I z mojej drogi już nikt mnie nie zawróci


Bo gdy rano wstaję

Wiem że to ja

Piszę dalszy ciąg swoich lat

Choć o mnie zapomniał świat

Moje serce moje życie (moja gra)


Cały czas idę przed siebie

Chociaż w oczach mam strach

Nie chcę budzić waszego współczucia

Chcę zmienić swoje życie, więc nie patrzcie się tak



Chociaż tak mocno kochałem

Cały czas jestem sam

Przy pustym talerzu, starym kubku

W których ciągle widzę niedopity czas


Miłość jak ciche radio

Gra gdzieś głęboko we mnie

Czasem chcę ściszyć serce

Żeby to wszystko wyszło ze mnie


Gdy każdego dnia się podnoszę

Z tych pogiętych

Długich dni

Jeśli mam tu kogoś mieć przy sobie

To najpierw muszę zapomnieć te przeklęte sny(sny) (sny) 



Uwierzyć w siebie i nie uciekać

Niech się pali we mnie żar

Chociaż świat się nie chce do mnie przytulić

To ja się do niego przytulę, choćby sam


Cały czas przed siebie będę szedł

Krok po kroku, chociaż ból odbiera mi głos

Bo wiem że moje łzy wsiąkniente ziemię

Nie poszły na marne, odmienią mój los(los) (los)


Już nie patrzę na ludzi i ich spojrzenia

To za krótki czas

Bo to moje łzy, to moja ziemia

A na niej wyrosną moje sny

Albo moje przeznaczenia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę podpisujcie się......

Archiwum bloga