10 kwietnia 2026

 Jak rzeka płynie do morza

Tak moje dni przez palce

Kapią po cichu na ziemię

Nikogo nie pytam o racje



Zamknąć powieki

Odpłynąć

Od ciśnienia cudzych spojrzeń

Tu każdy krzyczy o prawdę

A ja chcę tylko ją poczuć 



Na drodze ciszy się schować

Gdy miasto zgrzyta jak zęby

Zostawić wszystkie odpowiedzi

Tam

Gdzie rozdają je za błędy


Nie czekać więcej na sygnał

Nie liczyć strat

Nie liczyć win

Po prostu wejść w tę głęboką mgłę

I w niej się wreszcie zgubić



Jak rzeka do morza

Tak ja w twoje dłonie

Przeciekam powoli

Aż zniknę w twoim brzmieniu



Zapomnieć o walce

O ranach

Co płoną

Dać się unieść w ciemność

Gdzie wszystko jest zranione



Nie pytać

Nie grzeszyć

Na skraju sumienia

Wpaść w wieczną zadumę

I dotknąć dna swojego istnienia



Jak rzeka do morza

Tak płynę bez słowa

W oczy nocy patrzę

I w końcu wiem

Kim jestem


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę podpisujcie się......

Archiwum bloga