A kiedy przyjdzie na mnie już pora
I zgaśnie gwar w mojej głowie
Zostanie łóżko
Fotel i szafa
I kilka listów zostawię po sobie
Zegary staną w nieskończoności
Wskazówki drgną i zamarzną w pół
Jakby ktoś zdjął ze ściany kalendarz
I nagle skończył ten długi bieg prób
Na wszystko spojrzę wtedy dookoła
Na każdy drobiazg
Co milczał latami
Na kubek z kawą niedopitą rano
Na kurz
Co tańczy w świetle nad nami
Zobaczę twarze
Które dawno zbladły
Słowa
Których już zmienić się nie da
I tylko w sercu zrobi się ciszej
Jak w pustej sali po końcu wesela
I jestem gotowy iść drogą wieczności
Choć trochę szkoda tych kilku historii
Tych śmiesznych poranków
Późnych powrotów
Listów spalonych
Zbędnych kłótni na życia przystanku
Jeśli tam dalej też ktoś na mnie czeka
Może się spotkam z tym
Kogo mi brak
Zamknę za sobą wszystkie rozdziały
I pójdę dalej
Bo wyznaczony jest dla mnie już trakt
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę podpisujcie się......