Mam dosyć wszystkiego
Co miało być sensem
Tych mądrych cytatów
Co stały się przekleństwem
Mam dosyć zachwytów
I waszego pieprzenia
Cholernych hipokrytów
Grających na uczuciach, mojego istnienia
Mam dosyć żalów
Nie szczerych wypowiedzi
Pieprzonych balów
I tej licznej gawiedzi
Mam dosyć piękna
Co gryzie mnie w oczy
I fałszywej prawdy
Która miała zaskoczyć
Mam dosyć podchodów
Rozmów naokoło
Tej sztucznej uprzejmości
na każde moje słowo
Mam dosyć litości
Co patrzy z wysoka
Nie chcę jałmużny jak rzuconych kości
A wasze pochwały to pustka głęboka
Mam dosyć żywych
Co chodzą jak cienie
I martwych wspomnień
Co wracają w nocy
Życie na siłę też mam dosyć
I tego
Że ciągle mam wstawać
I
Znów się podnieść
Mam dosyć wszystkiego
Aż boli mnie gardło
Krzyczę do ściany
Bo wszystko przepadło
Jeśli mam utonąć
To w swoim milczeniu
Nie w waszych planach albo sumieniu
Mam dosyć wszystkiego
Aż braknie mi tchu
Nie chcę pocieszeń, złotych myśli, mądrych słów
Zanim mnie zgasicie
Spalę ten most
Mam dosyć wszystkiego
Mam dosyć
Dość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę podpisujcie się......